Następnego dnia wstałem o 6:00 , tak mnie bolała głowa że musiałem sobie zwalić i ulżyło mi.. Ubrałem się w szmaty , które śmierdziały golonką , i zmieniałem opspermione majtki gdy, nagle weszła do pokoju..
- Wacek , kurwo co ty znów ćwiczysz?! Ja powiem matce wszystko! Ubieraj te szmaty , i zapierdalaj na dół po speciala i do szkoły ty darmoznjadzie. - powiedziała
- Weź, stara wyluzuj. To że dziadek nie chcę ci dawać chuja , nie znaczy że, na mnie musisz się wyżywać, poza tym te ciuchy mogłabyś wyprać, anie doisz wojaka! - odpowiedziałem wkurwiony , gdyż sperma ciekła mi po spodniach.
- Ty chujozo jedna , beszczelna , ja ci zaraz wypiorę , Bozia rączki dała , kurwa ?! To do roboty , tam jest mydło i maszyna do prania!- odpowiedziała i wyszła po czym było słychać..
-Gienek , mówiłam ci żebyś nie walił sobie przy Wacku , bo on zacznie , ja pierdole co za patola ja jestem normalna , zapierdalaj do Żabki po piwko...
Pomyślałem [ stara jebnięta dewotka ] , ale cóż..
Wyszedłem do szkoły 7:00, i przechodziłem około Burdelu, ohh te dziwki pomyślałem.. Jedna tarzała się w oknie , widać było jej melony, i faceta czarnoskórego jak posuwa jej busz. Popatrzałem chwilę po czym zauważyła mnie jedna z dziwek , i zrobiła mi gest ma zasadzie dwa palce , w środku języczek i poruszając nim.. Spaliło mi to totalnie , a poza tym podniosło mi pana Kutasinskiego. Musiałem iść dalej...
Po drodzę zobaczyłem znów Franie , gdy wychodziła wszystkie rośliny gniły a ludzie , z ulicy uciekali, dusząc się niczym wybuchem elektrowni z Czarnobyla, ale ona przecież uważała to że to jej perfumy z Avonu. Pewnie, butelka z Avonu , a matka jej srała , i ona się psikała , ehh te czasy kryzysu.
Krzykneła do mnie :
- Wacek ! Cześć
Ja do niej ..
- Franka umyłaś pizdę ?
Ona na to ..
- Umyłam nie czujesz ?
- Już z 200 m czuje, zapach gówna.
Po czym się wkurwiła wzięła cegłe i we mnie celowała. Zaczełem uciekać , przez śmietniki, aż ją zgubiłem.
Nagle ujrzałem chmary kundłów które się na mnie zaczaiły, jak wspomniałem wcześniej, moje ciuchy jebały mięsem. Zaczeły szczekać, warczeć i mnie gonić. Zapierdalałem , ku szkoły niczym pociąg , oraz biłem ich moim workiem do butów z Hallo Kity.Niestety nic nie dało , gdy byłem bliżej szkoły dołanczało coraz więcej psów do tej gonitwy, i nie mając już sił przewróciłem się po czym psy mnie dopadły i pogryzły. Zrobiły mi dużą dziurę na kroczu, na bluze , cała kórtka poharatana, i moje piękne włosy mi rozpierdoliły które wziełem na soczek pomarańczowy aby , się nie rozwalały. Wkurwiony do maksa zauważyłem dość dużego kija , poczołgałem się w jego stronę , chwyciłem go i wstałem i rozpoczęłem lać te jebane szmaty po głowie, aż zaczęła się lać psia krew po czym odciełem im chemikalia i zapakowałem do siatki , zmyślą dla babci aby , miała jutro co na obiad.. Wkurwiony, zakrawiony, oraz poczochrany bałem się wejść do szkoły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz